mtb.bieszczady.pl

  • Start
  • Wyjazdy
  • Testy
  • Galeria zdjęć
  • O nas
  • Linki

Pozostało do:

Carpathia MTB Venture
189 dni 22 godz 16 min

Wyjazdy

  • Beskid Mały 2012.01 - new!!!
  • Szczyrk 2011.10
  • Szczyrk 2011.06
  • Beskid Żywiecki 2010
  • Beskid Niski 2009.09
  • Beskid Niski 2009.05
  • Bieszczady 2008
  • Bieszczady 2007
  • Bieszczady 2006
  • Góry Sowie i Stołowe 2004
  • Zakopane 2001
  • Bieszczady 2000
  • Wyjazdy z KMF-em
    2011: Sulejów

Filmoteka

  • Beskid Mały 2012.01 - new!!!
  • Filmy z kamerki GoPro

Maratony

  • 2008: Maraton Łodz

Testy

  • Fox F80 RLC
  • Ubijaki
  • Czysta forma
  • Kamera GoPro

Galeria zdjęć

  • Wyjazdy 2000 - 2012
    2012: Beskid Mały
    2011.10: Szczyrk
    2011.06: Szczyrk
    2010: Beskid Żywiecki
    2009.09: Beskid Niski
    2009.05: Beskid Niski
    2008: Bieszczady
    2007: Bieszczady
    2006: Bieszczady
    2004: Góry Sowie i Stołowe
    2001: Zakopane
    2000: Bieszczady
  • Wyjazdy z KMF-em
    2011: Sulejów - new!!!
  • Cudowne lata
  • Author Vision by Lekki Marian
  • Biała Dama
  • Kubuś

Beskid Mały - białe szaleństwo w Trzech Króli

06-07 sztyczeń 2012

zostaje pchanko Zimowe rowerowanie po górach chodziło mi od dłuższego czasu po głowie ale jakoś ciagle nie udawało nam się wyrwać.Tegoroczna zima a raczej jej brak przesądził o styczniowym zaatakowaniu Beskidu Małego - jak mały to odrazu najwyższy jego szczyt - Czupel, a co! Pretekstów do wypadu nie trzebabyło szukać długo - odreagowanie od panującej degrengolady, zrzędzenia otaczających nas tzw. piecuchów i wszechobecnego narzekania na wszystko! Tylko kierunek południowy mógł nas od tego uwolnić i zresetować! Nadażający się długi weekend z okazji święta Trzech Króli to był ten czas, nasz czas - 2 dni bez antyperspirantów, faktów, mediów, pracy, rodziny, muzyki, telefonu i zbędnego ludzkiego pierdolenia! Pogoda nie dokońca była wymażona, a prognozy próbowały nas skutecznie zniechęcić. Mimo padającego deszczu ze śniegiem o godz. 5 rano ruszamy do Międzybrodzia Bialskiego! Po raz pierwszy w historii naszych wyjazdów miałem obawy że będzie to totalny niewypał! Nie mówiąc tego na głos, żeby nie rujnować i tak wątłego morale kiwałem tępo głową gdy na stacji przed Bielskiem w totalnym deszczu tankowaliśmy bryke! Na miejscu kiwali na nasz widok wszyscy!

Maslana - pajac śniegowy 1 Dzień: Po zalogowaniu się na super kwaterce w centrum ruszamy na podbój Beskidu Małego - oceniając realnie czas i warunki wybieramy małą pętlę na górę Żar dookoła jeziora! Ruszamy z centrum asfaltem - mokro jak cholera, siąpi lekki deszcz! Szaro buro niczym póżną jesienia. Kierujemy się na niebieski szlak i nim chcemy się wbić przez Jaworzynę na przełęcz Przysłop. Stopniowo nabierając wysokości zaczyna pojawiać się mokry śnieg, dość szybko niestety ściąga nas z siodełek, jest tak lepki że rowery podwajają swoją wagę a z letnich butów w ochraniaczach robią się koturny!!! Jazda staje się niemożliwa - śniegu przybywa w tępie zastraszającym a szlak pnie się coraz mocniej w górę. W pewnym momencie Maślana wyciąga nogi tzn. zalicza uślizg obunożny zakończony nurem w zaspie!!!:) W okolicach Jaworzyny (864m npm) wzmaga się mroźny wiatr, który zawiewa śnieg i sypie kryształkami lodu strąconymi z drzew po twarzy. Do tego dochodzi mgła - zaczynamy się ślizgać i odkrywamy, że pod śniegiem jest lód! Zaliczamy kilka niezłych lądowań - pierwszy raz w górach przelatuje przez kiere na niezbyt ostrym zjeździe - na szczeście wszystko z bananem na gębie bo zakończone w białym puchu! Robimy małą sesyjkę w zaspach, pajaca na śniegu i stanie na głowie! Totalny odpał na widok takiej ilości śniegu:) Sceneria jest boska - po drodze na początku szlaku mineliśmy tylko trójke turystów - dalej nie było już żywej duszy!!! Pogoda załamuje się, błyskawicznie się ściemnia - biorąc pod uwagę tempo w jakim się przemieszczamy odbijamy w napotkaną ścieżynkę i tniemy w kierunku zielonego. Wylatujemy tuż przy zbiorniku wodnym Żar i decydujemy się na asflat w dół ze względu na późną godzinę! Oblodzenie przerzutek totalnie pozbawia nas przełożeń, oblepione obręcze kół tracą wyważenie i na zjeździe rzuca rowerami jak cholera!!! Nie można się bujnać szybciej niż 50km/h po prostym asfalcie! Na dole znowu czeka na nas deszcz i kałuże, które dokańczają dzieła przemoczenia, a wiatr dodatkowo wychładza stopy Maślanej odsłonięte przez podarte ochraniacze marki szitmano:) Na szczęście kwatera jest boska - podgrzewana podłoga i kaloryfery jak ogień powodują, że już po 2 godz. cała garderoba łącznie z butami jest suchutka jak pieprz! Farelka którą zabrałem przydała się do rozmrażania kartofli tzn. palcy u nóg Maślanej i do suszenia włosów po kąpieli. Potem była jeszcze kiełbaska, korzenne made in Marian i Lord Of The Rings w TVN:)

dane z traski:
1 dzień
2h 25min
23.88km dist
9.8km/h średnia
50 Vmax

Baca Konieczko 2 Dzień: Dzień drugi wita nas lekkim mrozem. Jest suchutko i popruszył lekko śnieg - wygląda że będzie fajny dzień. Idealny na zaatakowanie Czupla najwyższego szczytu Beskid Małego (933m npm). Pętle postanawiam rozpocząć w odwrotnym kierunku niż planowałem - lepiej na początku za dnia wspinać się ostro na górę niż po ciemku zjeżdżać czerwonym! Atak zaczynamy czerwonym z centrum tuż za kwaterką! Czerwony jest naprawdę ostry - początkowo kręcimy drogą która po ok. 2-3 km łączy się ze szlakiem. Im wyżej tym więcej śniegu, jednak dziś jest on już bardziej sypki , nie klei się aż tak do kół. Początkowo nawet udaje się nam jechać, stopniowo jednak coraz częściej zsiadamy z siodełek by gdzieś tak od połowy zaczać całkowicie pchać i brnać z bikami przez zaspy!!! Jednak widoki wynagradzają wszystko - odsłania się nam Czupel i w oddali schronisko na Magurce Wilkowickiej. Nie brakuje też momentów zwątpienia - w myślach rzucam mięsem ile wlezie i zastanawiam się po co my się tam pchamy skoro wyżej będzie jeszcze gorzej? Jednak chęć zdobycia Czupla zimą jest większa! Gramolimy się praktycznie bez większych postojów bo wiatr szybko i skutecznie nas wychładza. Przed samym Czuplem nawet da się kręcić jednak już finalne podejście pokonujemy z kapcia ślizgając się na lodzie, który przykrył śnieg! Pada pomysł powrotu w to miejsce w biegówkach! Na szczycie MEGA widoczki - MEGA klimacik zimowy - kilka fotek i lecimy dalej. Od tego miejsca po prawie 3 godz. brodzenia w śniegu zaczyna się jako taka jazda! W dół idzie jak cię mogę - sprawę utrudnia lód, który jest pod śniegiem! Zaliczamy kilka wywrotek i generalnie cały czas walczymy o utrzymanie równowagi bo koła latają na boki. Postanawiam w końcu spuścić trochę więcej powietrza z przodu tak do ok. 1 atm (opona ugina się do obręczy pod naciskiem kciuka). Okazuje się, że cholernie to pomaga - przód idzie jak po sznurku po dość głębokim śniegu, tył też sobie jakoś radzi z odpychaniem oczywiście jeśli się nie przegnie i nie zerwie przyczepności. Do schroniska na Magurce praktycznie dojeżdzamy a nie dochodzimy... i wyszło słoneczko Napotkani turyści podniecają się na nasz widok! Po drodze znajdujemy odciśnięty w lodzie ślad po prehistorycznym biku:) A w schronisku oczywiście żurek + korzenne wciągamy momentalnie - na deser czekoladka, na koniec wizyta za 50gr w pokoju zwierzeń i zbieramy się. Czeka nas teraz niebieski na przełęcz Przegibek - jak się okazuje od tego momentu zaczyna się prawdziwa zimowa jazda! Zjazd niebieskim bardzo zacny choć ciut krótki - kręcimy filmiki i cykamy fotosy - wychodzi nawet słońce - a jednak warto się było męczyć! Lecimy dalej niebieskim w kierunku Hrobaczej Łąki - szlak coraz bardziej wydeptany i przez to praktycznie w 100% przejezdny. Zmieniamy kolor szlaku na czerwony i ostrym zjazdem zaliczamy Panienkę (tzn. przełęcz u Panienki:) i dolatujemy do krzyża na Hrobaczej Łące. Dochodzi godzina 16 - ściemnia się błyskawicznie a Maślana bije jeszcze rekord prędkości na śniegu z Hrobaczej żółtym w dół. 4.5km do centrum Międzybrodzia pokonujemy błyskawicznie jadąc przez moment po oblodzonym asfalcie a na końcowych serpentynach o mało nie ściągam opony z obręczy z przodu z powodu niskiego ciśnienia! Tuż przed zmrokiem meldujemy się pod prysznicem - wskakujemy w cywilne ciuchy, pożeramy flaczki i pakujemy umyte dupska do suki - kierunek Łódź niestety! Bez wątpienia był to jeden z lepszych wypadów - kurde zawsze tak pisze, ale to prawda:)

dane z traski:
2 dzień
2h 59min
22.61km dist
7,5km/h średnia
55 Vmax

<< Zdjęcia!!! >> << Filmy!!! >>

 

Copyright © Bat21 - ostatnia aktualizacja: 08.01.2012
odsłon od aktualizacji