Fox F80 RLC
luty 2011
Marzocchi Bomber Mx Comp Coil 2003 to był mój pierwszy i jedyny jak dotąd amor. Przyzwyczaiłem się do
niego jak cholera. Mimo iż był to dość podstawowy model(najprostsze tłumiki SSV, jedynie wewnetrzna
regulacja tłumienia odbicia i zewnetrzne naprężenie wstepne)działał świetnie. Dzięki stalowym sprężynom
w obu lagach i otwartej kapieli olejowej płynność i kultura pracy były i są na wysokim poziomie.
Do tego fajnie wygladał no i był trwały - po 7 latach zero luzów, tylko 2x zmieniałem olej, uszczelki
oryginalne nadal żyją. Pewnie że nie należy do lekkich(stalowa rura sterowa)ale wtedy jakoś mi te ponad
2200g nie przeszkadzały - przy skromnym budżecie studenta cieszyłem się że w końcu przechodzę na hardtaila.
Ale jak to bywa apetyt rośnie w miarę jedzenia - i wcale nie chodziło o to że nie miał blokady skoku
i innych pokręteł. Przede wszystkim zaczynała dokuczać mi jego wysokość - przy nieregulowanym skoku 105mm
w XC i turystyce strome podjazdy były dość uciążliwe. Oprócz tego coraz częściej słychać było jak klocki
ocierają o tarczę przy mocniejszym bujaniu bikiem - fakt, że 4 ostatnie lata nie były dla niego łatwe - musiał
współpracować z Avidem Five 205mm no i moją masą która w porywach sięgała 86kg. Ostatnie techniczne single między kamorami
w Beskidzie Śląskim 2010 przesądziły o jego przejściu na emeryturę. Zaczałem rozglądać się za czymś nowszym,
równie trwałym płynnie działającym no i może jeszcze sztywniejszym?!Później doszło jeszcze kryterium wagowe.
Współczesne Marcochy klepane na tajwanie to już nie to samo co prawdziwe made in italy roczniki!!!Rock Shock
też już na mnie nie robił takiego wrażenia jak przed laty. Zainteresowałem się marką FOX - kultową i pożądaną
przez wiekszość bikerów. Opinie użytkowników foxów były rewelacyjne - wszyscy zapewniali mnie że jak spróbuję
foxa to już na nic innego się nie przesiądę. Zacząłem więc zbierać info o modelach serii F, jednak ceny
skutecznie zniechęcały - cóż podobno taki jest Fox - drogi w zakupie i eksploatacji ale w działaniu nie ma
sobie równych!!
Zainspirowany artykułem w bikeboardzie o Foxach F100X i F100RLC zacząłem mysleć poważnie o tych sztućcach.
Różnica między bliźniaczymi modelami jest taka,że w modelu RLC skok 100 mm blokuje się ręcznie,dźwignią znajdującą się
po prawej stronie korony,a w modelu X robi to za nas system TerraLogic.Terra-Logic całkowicie usztywnia widelec na równej
nawierzchni i odblokowuje jego pracę po wjechaniu na przeszkodę. Podobno świetnie spisuje się na zawodach gdzie
nie ma czasu ani siły na schylanie się i machanie wajchami - inteligentne narzędzie do maratonów i XC, ale czy
do turystyki?Lubię mieć nad wszystkim kontrole a podobno jedyny minus serii X to pompowanie przez dłuższą chwilę
dopóki Terra Logic go nie zablokuje, a dzieje się tak w sytuacji gdy dusimy ostry podjazd i jakaś mulda uruchomi
nam skok widelca. Z drugiej strony na zjeździe nie myślimy o niczym - kiedy potrzeba odblokowuje się sam i łyka
wszystko a kiedy nie ma potrzeby zachowuje się jak sztywniak. Model RLC decyzję o blokowaniu pracy zawieszenia
zostawia kolarzowi. Samemu trzeba sięgnąć do pokrętła blokującego skok. RLC tak jak i automatyczny X daje możliwość
regulacji wartości siły, która skutkuje odblokowaniem skoku amora (pokrętłem umieszczonym na dole goleni).
Jeżdzę w zasadzie all mountain - turystyka i bardziej widziałbym u siebie model RLC. Fragment testu F100RLC sporo mówi :
"Odblokowany RLC to Leon Zawodowiec - nie grzeszy czułością na najmniejsze przeszkody i nie należy do komfortowych. Pracuje płynnie, ale żeby się ugiąć potrzebuje poważnych impulsów. Przy podjeżdżaniu na siedząco bardzo słabo reaguje na przeszkody, a zablokowany oczywiście wcale się nie ugina. Wstanie z siodełka i dociążenie przodu zwiększa ochotę FOXa do łykania korzeni, ale też sprawia, że widelec pompuje. Na zjazdach odblokowany RLC pracuje jak jego brat X, z tym że mamy tu dodatkową możliwość stłumienia kompresji ugięcia przy agresywnej jeździe. W przypadku gdy zapomnimy odblokować amortyzator, zawór bezpieczeństwa pozwoli na jego pracę przy większych uderzeniach,a FOX RLC będzie działał jak tani widelec bez kąpieli olejowej."
Także głosy na forach przekonały mnie do tłumika RLC:
"Jeśli chodzi o sam tłumik RLC, to nie działa on dokładnie tak samo jak TerraLogic. Wg. mnie jest lepszy, tylko trzeba go umieć odpowiednio ustawić. Zapobiec bujaniu możesz w nim na dwa sposoby: 1. zwiększasz tłumienie wolnej kompresji na max i wtedy widelec znacznie ogranicza bujanie, stawia większy opór w pierwszej fazie skoku, ale jak przełamiesz "ten próg" to wtedy już ładnie łyka nierówność, 2. sposób to blokujesz go całkowicie i i ustawiasz "siłę" blokady metodą prób i błędów i dojdziesz do takiego ustawienia, że widelec nie będzie bujał przy jeździe na stojąco, i będzie wybierał tylko większe przeszkody - idealne rozwiązanie na XC. Jest to chyb najbardziej uniwersalny widelec do XC na rynku, ma tyle możliwości ustawień, że można z niego zrobić czułą "kanapę", jak i sztywny racingowy sztuciec."
Zacząłem więc polować na Foxa F80/100 RLC. Na allegro niespodziewanie pojawił się takowy sztuciec z rozbiórki wystawowego bika - F80 RLC czarny mat rocznik 2008 czyli z otwartą kapielą olejową - pasował mi jak ta lala!!!!Od 2009 roku do RLC trafiły nowe tłumiki zamknięte w cartridgu(FIT), dzięki pieciokrotnie mniejszej ilości oleju(tylko 30ml) amory są troszkę lżejsze ale podobno już mniej płynnie działają - czyli rocznik 2008 był jak najbardziej porządany. No i udało się w końcu wyrwać w licytacji foxa nazwanego pieszczotliwie LISKIEM, defacto za połowę ceny katalogowej. Cóż to była za radocha!! W końcu dotarł do mnie - rzut okiem po rozpakowaniu paczki - piękny czarny mat,pokrętła wykonane ze szwajcarską prezyzją i tak też klikają,
anodowane na czerwono i niebiesko, fajne detale jak przelotka do przewodu hydraulicznego, masywny(golenie 32mm) a zarazem lekki - rzut na
wagę pokazał 1546g przy 17cm sterówce - SZOK to 700g mniej niż mój stary marcoch!!!!!!Odrazu zrodziła się cheć jeszcze większego odchudzenia
bika - chęć, która przerodziła się w chorobę i to postepującą, ale o tym już w dziale LEKKI MARIAN :)
Pierwsze poważne testy górskie już wiosną 2011 - będzie można się podzielić wrażeniami z jazdy.

